5 lipca 2026
Nie tylko ciało choruje – psychiczne koszty terapii onkologicznej
Radioterapia, hormonoterapia, chemioterapia niewątpliwie pogarsza stan chorego. Pojawia się niepokój, obniżony nastrój, a także wcale nierzadko agresja. Zmienia się przecież całe dotychczasowe życie. Częste pobyty w szpitalu wymagają precyzyjnego planowania codziennych aktywności. Leczenie „zabija” komórki nowotworowe, lecz uszkadza i niszczy także te zdrowe. Pojawiają się skutki uboczne – oczywiście u każdego pacjenta w różnym stopniu ich nasilenia. Nie ma więc wątpliwości, że wsparcie emocjonalne połączone z psychoedukacją jest niezwykle ważne.
„Do konsekwencji psychologicznych wynikających z objawów ubocznych i miejsca naświetlania należą: zmęczenie, znużenie, poczucie ogólnego rozbicia, duszność, zaburzenia widzenia, trudności lokomocyjne, zaburzenia komunikacji interpersonalnej. Nudności, biegunka, łysienie, defekty kosmetyczne, zaburzenia seksualne na tle organicznym, zaburzenia seksualne na tle psychogennym, stygmatyzacja (piętna – zmiany na skórze, blizny), nieuzasadniony niebój o „naświetlanie” najbliższych, zwłaszcza dzieci, wnuków, obawy o bezpieczeństwo wykonywania niektórych prac domowych” (M. Rogiewicz, 2015, s. 116). Może wystąpić szereg innych dolegliwości: nastawienie antyspołeczne, brak wystarczającej kontroli nad emocjami, popadanie w skrajne emocje, zanik łaknienia, gorączka, bóle mięśni i stawów, wysypki, słabsza odpornośc, a więc także infekcje. Wszystkie te sytuacje i stany powodują, że chory boi się kolejnych badań, kolejnych zabiegów, kolejnej radio- i chemioterapii, boi się spojrzeć w lustro i nie starcza mu cierpliwości do własnych słabości i ograniczeń. Dlatego tak ważne są konsultacje z psychoonkologiem. To na nich może przygotować się do lepszego radzenia sobie z długotrwałym procesem leczenia.
Bardzo często chorzy mają błędny obraz samej choroby, a ich przekonania mocno ograniczają sprawczości i zaradność. Jeśli pacjent lepiej zrozumie proces chorobowy, nauczy się pracy z emocjami i przekonaniami to żal „po dawnym życiu” zostanie zredukowany, a pacjent zacznie pracować w przestrzeni realnej nadziei. Gdy nie doświadcza jeszcze objawów ubocznych i ogólne samopoczucie jest dobre sprawdzają się zwykle ćwiczenia oddechowe i techniki behawioralne. Myślenie o chorobie, szczególnie gdy jest traktowana jako „kara za grzechy”, przeszkoda nie do pokonania lub wypierana i traktowana jako niegroźny, przejściowy stan, powoduje, że pacjent wchodzi na drogę akceptacji znacznie później. Mit, że „rak to wyrok” ma długą historię, lecz trzeba go stanowczo obalić i dać pacjentowi szczegółowy opis leczenia oraz wsparcia i powtarzać informacje medyczne dość często, tak aby pomimo stresu, niepokoju i lęku usłyszał, że będziemy się o niego bić.